RSS
 

Nowe notki.

25 sty

Na nowe notki zapraszam na  http://vintagemind.pl/ :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

NOWA STRONA BLOGA

30 lis

logo

Kochani, z radością zawiadamiam że blog ma NOWY ADRES.

Serdecznie zapraszam na :
http://vintagemind.pl/

Mam nadzieję że nowa strona zachwyci was równie mocno jak mnie. Do zobaczenia w nowym miejscu ;)


——————————————————————————————————————————————————–

We have NEW PAGE ADDRESS

welcome to:
http://vintagemind.pl/

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Come back w teatralnym stylu ;)

10 lis

Witajcie,
chciałam Was bardzo przeprosić za długą nieobecność, była ona nieplanowana choć niestety konieczna. Wracam do was z nową siłą i zapałem :)

Nie wiem co takiego ma w sobie vintage style, ale zawsze do niego wracam, jest taki… magiczny. To chyba jedyne słowo które potrafi zebrać w sobie wszystkie moje myśli. Tak więc kiedy dowiedziałam się że idę do teatru, poczułam tę samą magiczną nutę.  Przygotowywanie się sprawiło mi tyle samo radości co spektakl.
Wybrałam na tę okazję klasyczne zestawienie: czarną sukienkę, rajstopy w groszki ze szwem, ażurowe czarne rękawiczki i czerwone szpilki jako przełamanie całego stroju. Pogoda była wtedy dość kapryśna więc na górę wybrałam beżowy płaszcz dwurzędowy, jest to oryginalny płaszcz vintage.
Makijaż to klasyczny smoky eyes i usta w kolorze przygaszonej czerwieni. Niestety na zdjeciach tego nie zobaczymy, aparat „zjada” takie subtelne elmenty ;)

Wszystkie te przygotowania żeby pójść na… „Mayday” do Teatru Śląskiego im.Stanisława Wyspiańskiego. Polecam wszystkim! Wspaniała gra aktorska, humor sytuacyjny i żywe emocje! Najbardziej w tatrze lubię to że czuć dynamikę, emocje są na wyciągnięcie ręki. To naprawdę odprężające ;)
Jedyny zgrzyt tamtego wieczoru to niestosowny ubiór niektórych gości, ale to pozostawię bez komentarza.

Znacie jakieś godne polecenia przedstawienia teatralne? Jak wy ubrałybyście się na takie wydarzenie?

Pozdrawiam,

Vintage Mind

 

Świąteczne wariacje

25 kwi

Witajcie!

Mam nadzieję że dla Was święta były równie inspirujace jak dla mnie!  Spontanicznie wybraliśmy się z K. na tyski rynek, trochę pospacerować. Było świetnie, tylko trochę już chłodno bo pora wieczorna.

Przygotowujac się do wyjścia, stwierdziłam iż mam lat 20 więc mogę trochę poszaleć. Niestety moje szaleństwo dalej trzyma się w ryzach, ale miło czasem założyc czerwone szpilki ;)

   Oryginalnym elementem vintage na zdjęciu jest marynarka, którą „odkryłam” w babcinej szafie. Granatowa, z delikatnej wełenki, kilka lat temu przeszła lifting w postaci wymiany guzików, podwinięcia rękawów i obszycia ich czarną tasiemką z cekinami oraz przyszyciu takiej samej tasiemki z tyłu, co sprawia że ma ona wreszcie fason (następnym razem pokażę tył).  Spódniczna jest współczesna, ale urzekły mnie plisowania. Szpilki także współczesne, bardzo dobrze trzymają się na stopie dzięki krzyżującym się paseczką. Torebka jest jedną z moich ulubionych, skórzana, pojemna i z humorem. Całości dopełnia granatowa apaszka w białe groszki.

Zestaw nie jest zupełnie vintage, ale ma klimat, a to lubię najbardziej ;)

PS polecam zobaczyć tyski rynek, jest naprawdę uroczy!

Pozdrawiam

Vintage Mind

 

 

Tajemnica

16 kwi

Witajcie ;)

Muszę Wam się pochwalić. Jakiś czas temu wzięłam udzieł w konkursie organizowanym na blogu Vintage Girl. Aby wziąć udział, trzeba było napisać gdzie chcielibyśmy żyć w latach XX. 20 wieku oraz jakoś to uzasadnić. Bez namysłu napisałam o Lwowie, który był w tamtych czasach kulturową perełką. Wysłałam i wiecie co? Byłam w piątce szczęśliwców którzy wygrali! Nagrodą konkursową była książka pt.”Tajemnica szkoły dla panien” wydawnictwa Prószyński i S-ka. Przeczytałam, książka pisana lekkim stylem, z mocnym wątkiem kryminalnym.

Czyta się rewelacyjnie! Dodatkowo świetnie przedstawia realia dawnego życia. ;)

Pozwolę sobie wrzucić tutaj moją pracę konkursową.

„Miasto muzyki”

Brukowane ulice schodzące się w urokliwe skwery, majestatyczny uniwersytet i niesamowita atmosfera. Miasto grające i śpiewające. Miasto wielu narodowości. Lwów. Moje wymarzone miejsce na życie w latach 20. XX wieku.

Myślę ze Lwów to miasto zagadka. Przykład upadłej potęgi. W latach 20, lwowskie uliczki pełne były ludzi. Na ulicy toczyło się życie, tutaj spotykano się ze znajomymi, umawiano na wieczorne pogawędki przy herbacie lub częściej czymś mocniejszym, tutaj robiono zakupy. Temu wszystkiemu towarzyszyła niesamowita muzyka, gdyż grajkowie stali niemal na każdym rogu. Warto zaznaczyć że w przedwojennym Lwowie (wg wspomnień ówczesnych mieszkańców) funkcjonowało kilka uczelni muzycznych, dzięki którym miasto to nabrało mocno muzykalnego charakteru. Gwar rozmów przeplatający się z nutami klasycznych utworów oraz przyśpiewkami okolicznych kloszardów sprawiał że Lwów otaczała niezwykła atmosfera.

Zachwyca mnie także obecność Uniwersytetu Lwowskiego, który kilkakrotnie zmieniał swoją nazwę i siedzibę. Nie można jednak przejść obojętnie obok uczelni założonej w XVII wieku przez Jana Kazimierza. Posiadanie tak znamienitej uczelni jest prestiżem, którego Lwów doświadczył i którym się szczycił.

Bardzo charakterystyczne dla tej kresowej miejscowości było przenikanie się kultur w sposób tak przyjazny i bezkonfliktowy że zasługuje to na podziw. Wiele narodowości w jednym mieście, żyje ze sobą w zgodzie, wspiera się, razem świętuje i razem płacze.

Lwowskie Orlęta są kolejnym powodem dla którego nie pogardziłabym możliwością przeniesienia się w latach 20. XX wieku do Lwowa. Poświęcenie i zaangażowanie są naprawdę godne podziwu, dają nadzieje i poczucie dumy.

Kresy to bardzo inspirujące i owiane tajemnicą tereny. Lwów (oraz Wilno) uważam za najbardziej inspirujące i pociągające. Oczyma wyobraźni widzę siebie idącą z wiklinowym koszem na zakupy, ubraną w epokowy strój. Widzę siebie wtopioną w ten cudny obrazek lwowskiej grającej i śpiewającej ulicy przepełnionej gwarem życzliwych pogawędek. To mój raj.

 

Wszystkie prace konkursowe możecie obejrzeć/przeczytać tutaj. Serdecznie polecam!

Zdrowych i radosnych świąt!

Pozdrawiam

Vintage Mind